Red Heart Baby - recenzja
Witajcie, kochani! Moja przygoda z Coats trwa. Tym razem na tapet, a właściwie na druty i szydełko
powędrowała włóczka Red Heart Baby. Nie było to moje pierwsze spotkanie z nią, ale nie przerabiałam jej już dość dawno, dlatego z wielką chęcią odświeżyłam swoje wrażenia.
Przyznaję, że miałam co do niej pewne wątpliwości. Dlaczego? Bo składa się w 100% z akrylu, a ja z czystego akrylu ostatnimi czasy nie robię i nie lubię robić. Co wyszło z naszego spotkania? O tym za chwilę.
PODSTAWOWE INFORMACJE
Zacznijmy od tego, co możemy wyczytać z etykiety lub na stronie internetowej producenta. Jak już wspomniałam, włóczka jest całkowicie akrylowa. Występuje w motkach 50g/190m. Produkowana jest w Indiach przez firmę Coats, pod banderolą Red Heart. Co charakterystyczne dla tego producenta, etykietka jest bardzo bogata w informacje: dowiemy się z niej, że włóczki mamy nie prasować i nie czyścić chemicznie, ani nie wybielać, powinniśmy ją suszyć na płasko i prać w 30 stopniach, Próbka 10cm na 10cm powinna zawierać 25 oczek szerokości i 35 rzędów wysokości, a na sweter dla osoby dorosłej w rozmiarze 40 na drutach ściegiem podstawowym potrzeba ok. 400g. Więcej o czytaniu etykiet dowiesz się z poprzedniego wpisu (kliknij tutaj).
KOLORY
Ciężko mi powiedzieć, która paleta kolorów tej włóczki obowiązuje w tym momencie, ale muszę przyznać, że wybrane przez producenta barwy są śliczne i bardzo pasują do niemowląt i dzieci. Brakuje mi jedynie koloru czarnego, gdyż przedmioty, na które patrzą niemowlęta, powinny być czarno-białe, aby prawidłowo kształtować ich wzrok. Niemniej jednak producent robi ukłon w stronę przeciętnego klienta, który woli otaczać dziecko pastelami i słodkimi kolorkami. Oto jedna z wersji palet, do której się dokopałam, ale możliwe, że dołożono jakieś nowe odcienie:
Ja miałam przyjemność przetestować białą włóczkę nakrapianą różnymi słodkimi plamkami, a kiedyś korzystałam również z turkusu.
DO CZEGO SIĘ NADAJE?
![]() |
Wpis powstał dzięki współpracy z firmą Coats. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jej stronę. |
Przede wszystkim na wyroby dziecięce. Miękkie, urocze ciuszki, czapeczki, zabawki robione techniką amigurumi. Warto jednak zauważyć, że jest to dosyć cienka włóczka i dużo osób mówi, że bierze ją po prostu w dwie nitki. Ale uwaga! Jako, że jest to sam akryl, to raczej nie będzie miała właściwości termoregulacyjnych. Latem dzieciaczek może się pocić, a zimą marznąć. Dlatego najlepiej z niej robić rzeczy na okres przejściowy, na wiosnę lub ciepłą jesień, a także takie, które będą noszone pod kurteczką czy w mieszkaniu. Można też podszyć czymś np. czapeczkę i wtedy idealnie nada się na zimę.
Nie nadaje się za bardzo na rzeczy, które są narażone na pocieranie albo częste pranie. O ile w ciuszkach dziecięcych, z których maluszek szybko wyrośnie, za bardzo to nie przeszkadza, o tyle w przypadku przedmiotów, które mają długo przetrwać, wybrałabym raczej bawełnę albo przynajmniej akryl anti-pilling.
CENA
Nie jest ona wygórowana, raczej dopasowana do jakości. Włóczka należy do niższej półki cenowej, dzięki czemu raczej każdego na nią stać i nie wydamy fortuny nawet na włóczkożerne projekty. Oto kilka przykładowych cen (stan na 10.02.2016). Po kliknięciu na nazwę sklepu przeniesiesz się do miejsca, gdzie możesz kupić włóczkę.
kamart.net - 4,20zł (mój ulubiony sklep z włóczką, polecam)
motkolandia.pl - 6zł (strasznie drogo w porównaniu z innymi!)
CO WYDZIERGAŁAM?
Przejdźmy do najprzyjemniejszej dla mnie części recenzji, czyli chwalenia się, jak wykorzystałam włóczkę. Zrobiłam dwie rzeczy na drutach i jedną na szydełku, żeby pokazać, że nitka nadaje się na obie techniki.
Pierwszą z nich była próbka na drutach, która ostatecznie posłuży za podstawkę pod kubek. Użyłam drutów 2,5mm, bo lubię ścisłe dzianiny. Brzegi to ścieg ryżowy, środek - pończoszniczy. Fajna wprawka w nauce robótek na drutach.
Również na drutach stworzyłam ocieplacz na kubek. Podobały mi się takie już dawno, ale jakoś nie miałam czasu ani weny zrobić, ale w końcu się udało. Wydawało mi się, że trochę za późno się za to wzięłam, bo przecież wiosna idzie, a tu "na szczęście" w naszych pięknych Beskidach spadł śnieg i do aury za oknem jest jak znalazł.
Etui również ma ramkę ze ściegu ryżowego, potem jest kilka oczek lewych i dwa przylegające do siebie warkocze, złożone z 4 oczek każdy - najpierw jeden robimy, odkładając 2 oczka z przodu robótki, a potem kolejny odkładając 2 oczka z tyłu robótki. Etui jest zamykane na 3 guziki, swoją fakturą imitujące drewno.
Na koniec, żeby zobaczyć, czy włóczka równie pięknie będzie się układać na szydełku, szybciutko machnęłam jeszcze jedną podkładkę pod kubek. Tym razem poszłam w okrągłą formę, gdyż takie podkładki bardziej mi się podobają. Użyłam szydełka 3,5mm i jest ono moim zdaniem idealne.
Na początku wpisu wspomniałam, że to nie była moja pierwsza styczność z tą włóczką. Miałam kiedyś okazję wypróbować turkusowe motki. O ile koszyczek łazienkowy ma się dobrze, breloczek nie wiem jak, bo nie mam go w swych rękach, o tyle zrobienie piórnika i woreczka na słuchawki było błędem. Niestety, ale pod wpływem ciągłego kontaktu z rzeczami w torebce potwornie się zmechaciły po jakimś czasie i teraz mogą służyć co najwyżej do przechowywania drobiazgów, które "mogą się jeszcze kiedyś przydać" (ot, taka moja maniera).
WRAŻENIA I WNIOSKI
Na koniec pozostała nam najważniejsza część, czyli jak się z włóczką pracuje oraz jaka jest moja o niej opinia. Mówiłam już, co wydziergałam w trakcie testu i okazało się w trakcie tego, że włóczka jest dosyć wydajna. Z 50-gramowego motka pozostała mi ponad połowa!
Z włóczką pracuje się bardzo przyjemnie, jednak lepiej na drutach, niż na szydełku, gdyż na tym drugim lubi się rozwarstwiać na nitki składowe. W dotyku Baby jest niesamowicie mięciutka i przyjemna, dosyć lekka, z delikatnym włoskiem. Niestety te włoski się na nas mszczą, gdyż włóczka dosyć łatwo się mechaci. Oto zdjęcie po skończeniu robótki (powiększyć możesz, klikając na nie):
A tutaj po wypraniu w 40 stopniach i dość intensywnym pocieraniu oraz prasowaniu przez szmatkę na najniższej mocy żelazka:
Meszek widać lepiej w przybliżeniu, a najbardziej rzuca się w oczy na krawędziach robótki:
W sumie z wad to tyle. Jeśli chodzi o zalety, jest ich o wiele więcej. Przede wszystkim włóczka jest bardzo miękka i przyjemna w dotyku oraz w robocie. Występuje we wspaniałych kolorach, a ten, który dostałam od Coats, jest szczególnie piękny, te landrynkowe piegi zachwyciły mnie od pierwszego wejrzenia i bardzo dumna jestem z mojego kompletu do kawy.
Dużą zaletę dla większości z nas stanowi również cena. Jest bardzo przystępna, przez co osoby mniej wkręcone w dziewiarstwo nie mają uczucia, że hobby będzie drenowało ich kieszeń, a początkujący nie zmarnują zbyt dobrej włóczki na wprawki. Wiadomo też, jak to w naszym kraju jest, nie każdy może sobie pozwolić na drogie, ulepszane wełny dla dzieci, a dzierganie jest fajne i warto tego spróbować. W takich sytuacjach Baby będzie szczególnie dobra, tym bardziej, że łatwo ją dostać w sklepach. Większość pasmanterii internetowych i większe stacjonarne mają ją w swojej ofercie.
Jeśli o mnie chodzi, mogę polecić tę włóczkę, gdyż biorąc pod uwagę jej cenę, jest całkiem dobra. Ja jednak pozostanę przy nitkach z domieszką naturalnych włókien, takie mi bardziej odpowiadają.
A jak Tobie się podoba Red Heart Baby? Masz z nią jakieś doświadczenie, a może przekonałam Cię do wypróbowania? Daj znać w komentarzu!
I jeszcze jedno. Jeśli uważasz wpis za pomocny, nie zapomnij podzielić się nim ze znajomymi w social media, na przykład na facebooku, klikając poniżej "Udostępnij". Miłego dziergania!
Piękne kolory włóczki najbardziej mnie zachwyciły, zwłaszcza ta cieniowana z której robiłaś próbki:) - ja również jednak wolę włóczkę z domieszką naturalnych włókien:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńśliczna włóczka to i świetne podkładki i otulacz :)
OdpowiedzUsuńTworzysz przepiękne rzeczy! Szczególnie urzekło mnie ubranko na kubek :)
OdpowiedzUsuńFajne pomysły, moja mama zawsze mi coś szyła na szydełku jak byłam mała :D. Ja sama niestety tego nie umiem.
OdpowiedzUsuńFajnie, że z tej włóczki zrobiłaś takie akcesoria, bo wyglądają po prosu przeuroczo:)
OdpowiedzUsuńSweterek dla kubka i podkładka są świetne! Bardzo podoba mi się włóczka, z której robiłaś kubraczek, a po Twojej recenzji przynajmniej już wiem czy warto ją kupować ;)
OdpowiedzUsuńKolorki słodkie :)
OdpowiedzUsuńNie lubię tej włóczki, kupiłam 2 motki i nie było to Baby, ale była tak beznadziejna,że aż mi się płakać chciało, to zraziło mnie do producenta.
Ocieplacz jest cudowny! Uwielbiam takie dodatki do kubków, a w tych kolorach wygląda rewelacyjnie :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię tą włóczkę. Zaczęłam z nią przygodę dawno temu, kiedy mąż kupił mi wszystkie dostępne kolory (po 1 motku). Robię z niej głównie szydełkiem, ale ostatnio wrzuciłam na druty małą formę.
OdpowiedzUsuńJedyne moje zastrzeżenie to nierówność włóczek. Niektóre kolory (np. jasny beż, cielisty) są dość cienkie i sznurkowe. Inne (np. granat, turkus, czy jasny żółty) są fajne, mięsiste i okrągłe. Przy tworzeniu amigurumi, szczególnie małych form (ale ta włóczka wymaga jak dla mnie szydełek 2-2,5 mm) trochę mi to przeszkadza. Brakuje mi też kolorów - mam tylko 1 odcień zieleni (za to 2 niebieskie, granat i turkus). No czarny by się przydał czy soczyście żółty.